Góry Stołowe i Szczeliniec Wielki po raz trzeci.
Marysia po raz pierwszy.
My już wiemy że więcej wspinać się tam nie będziemy, córka zdecyduje sama.
Za każdym razem było inaczej, ale równie pięknie... mimo tego, dla nas wystarczy.
Lat nie ubywa i jakoś te szczeliny coraz ciaśniejsze się robią.
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny